Costa Brava czyli dzikie hiszpańskie wybrzeże

with Brak komentarzy

Rok temu część wakacji spędziliśmy na Costa Brava w miejscowości L’Estartit.  To absolutnie znakomite miejsce zapewniające atrakcje dla każdego: kajaki, piaszczystą szeroką plażę, piesze i rowerowe szlaki wzdłuż wybrzeża, liczne miejsca do nurkowania i snorkelingu a przede wszystkim niesamowite nadmorskie krajobrazy.

Transport

Dojazd do L’Estartit prywatnym samochodem zajął nam dwa dni, z noclegiem po drodze w Niemczech. Odległość z Warszawy to 2400 km.  Inną opcją jest przylot do Barcelony (lotnisko w Gironie), oddalonej tylko o 140 km od naszej miejscowości. Wtedy pozostaje nam wynajęcie samochodu lub komunikacja publiczna (pociąg na trasie Barcelona – Girona,  bus Girona – l’Estartit).

Moc atrakcji na Costa Brava

Jak wspomniałem we wstępie, okolica jest niesamowicie dostosowana do turystyki. Pomimo ciepłego morza i utrzymującego się lekkiego wiatru nie zdołaliśmy wysiedzieć za długo na plaży (jak zawsze) i już drugiego dnia szukaliśmy możliwych atrakcji.

Zaczęliśmy od kajaków i popłynięcia na pobliskie wyspy Illes Medes. Płynięcie przez morskie fale przy dość silnym wietrze nie należało do najłatwiejszych ale po kilkudziesięciu minutach mogliśmy schować się za wyspą i podziwiać poszarpaną linię brzegową. Uparłem się, że koniecznie muszę wejść na którąś z wysp.

Na Islas Medas, największej z wysp, znajduje się latarnia ale nie znalazłem żadnej drogi prowadzącej na szczyt więc popłynęliśmy dalej. Meda Xica, druga co do wielkości wyspa, też nie zachęca do zatrzymania się. Nie przeszkadzało mi to jednak i po opłynięciu wyspy znalazłem najmniej strome miejsce. Wyspa strasznie śmierdzi! Jest na niej mnóstwo ptaków i ich szczątków. Ponadto, wejście od niekamienistej strony jest dość strome, wysuszona trawa zostaje w rękach jeśli chcemy się jej przytrzymać, także trzeba być ostrożnym. Wejście na samą górę wśród ostrych traw i krzaków zajmuje parę minut ale widok ze szczytu jest niesamowity. Niestety go pro zostało w kajaku a mój telefon się wyładował. Co za pech. Ostatnia wyspa Carall Bernat to kawał stromej skały wystający z wody, bez sprzętu wspinaczkowego i wynajętej łódki nie ma szans na nią wejść.

Następny dzień spędziliśmy na La Calella. Chodząc po l’Estartit zauważyć można znaki prowadzące do tego miejsca. La Calella to urocza skalista zatoczka, niezatłoczona (raz nie było w ogóle ludzi, raz była szkółka nurków). Dno morskie usiane jest skałami, jest mnóstwo ryb i jakichś morskich stworzeń. Spotkać też można dosyć spore meduzy, Cotylorhiza tuberculata. Są też jednak inne, groźniejsze, więc lepiej nie wpływać w nie bez żadnej pianki na sobie. Są nawet ośmiornice, i to nie takie małe, zaledwie kilka metrów od brzegu. Nieźle.

Kolejny dzień, kolejne atrakcje. Krótki trzygodzinny rejsik wzdłuż wybrzeża z możliwością nurkowania po drodze w miejscu gdzie jest sporo ryb. Ofert takich rejsów jest mnóstwo, wystarczy przejść się do portu. Nasz kosztował około 80zł za osobę, odbywał się malutką kameralną łódką.

Kuchnia

Oczywiście będąc na południu należy pamiętać o sieście. Piece w kuchni rozpalane dopiero o 19 to raczej standard. W ciągu dnia można znaleźć otwarte tapas bary, ale to też trzeba mieć szczęście. My, jako zdecydowani fani włoskiej kuchni, nie bardzo odnaleźliśmy się z jedzeniem w Hiszpanii, pomimo że paella, którą jedliśmy bardzo często, nie była taka zła. Jest to tradycyjna potrawa, podawana w dużych porcjach, oparta na średnioziarnistym ryżu z dodatkiem (lub nie) szafranu. Może być z mięsem, owocami morza, warzywami… Do obiadu Sangria i można planować następny dzień. Sangria podawana w Hiszpańskich knajpkach jest bez porównania lepsza od tej, którą można kupić w Polsce. Z plastrami pomarańczy, pyszna.

Oczywiście nie samym morzem żyje człowiek. Następny dzień spędziliśmy na penetrowaniu pobliskich szlaków pieszych, w tym prowadzących do Castelle de Mongri, który jest doskonale widoczny już z dalekiej odległości. Zamek został wybudowany pod koniec XIII wieku, ale nigdy nie został w pełni dokończony. Wejście na niego jest w pełni darmowe.

 

W pobliżu L’Estartit jest mnóstwo ciekawych miejsc do zwiedzenia.

Castillo de Tossa de Mar, Montserrat (Opactwo Matki Bożej – niesamowita lokalizacja), Empuries (rzymskie ruiny),  bardzo popularny kurort Lloret de Mar, Figures z niezwykłym muzeum Salwadora Dalego, Girona z zabytkową częścią miasta rozdzieloną rzeką Onyar, którą opiszę w przyszłości w innym poście…

Costa Brava, dzika i pełna atrakcji, na pewno pojawi się znowu w naszym kalendarzu wyjazdów!

 

Leave a Reply