Islandia zimą

with Brak komentarzy

Islandia od paru lat stała się miejscem znanym i obleganym, ale czy jest też tak w zimie? W końcu Islandia czyli Iceland jak sama nazwa mówi to kraina lodu, a więc wyjazd tam w zimie to chyba hardcore? A może nie? Razem ze znajomymi postanowiliśmy sprawdzić i pojechaliśmy w lutym na Islandię na 5 dni pod namiot.

PLAN

Nasze założenia były proste, bierzemy ze sobą jedzenie z Polski (bo taniej), śpimy w namiotach (bo taniej, a my w zimowych biwakach zaprawieni), wynajmujemy samochód (żeby jakoś wozić to całe jedzenie i być w stanie zobaczyć jak najwięcej), oglądamy najciekawsze/najbardziej popularne miejsca i jednego dnia próbujemy zdobyć najwyższy szczyt Islandii (Hvannadalshnukur 2109m.n.p.m.). Wyjazd miał być tani (bilety kupiliśmy za nieco ponad 300zł w obie strony), jednak po doliczeniu bagażu rejestrowanego (52kg w pierwszą i 32 w drugą), kosztów wynajęcia samochodu oraz paliwa do niego z odjęciem kasy zarobionej na sprzedaży alkoholu wyszło nam około 900zł na osobę przy 5 osobach w samochodzie. Tanio? Dużo? Na pewno taniej niż w wakacje gdzie loty kosztują zwykle ponad 1000zł.

TRUDNE POCZĄTKI

Przylecieliśmy na lotnisko pod Reykjavikiem około 21:00 wieczorem, jednak zanim przyjechał po nas samochód i dojechaliśmy do Reykjaviku gdzie sprzedawaliśmy alkohol i ogarnęliśmy się to koło 2 w nocy byliśmy kilkadziesiąt kilometrów od Reykjaviku gdzie niby miały być ciepłe źródła i miejsce na namiot. Gdy otworzyliśmy drzwi przywitał nas mocny wiatr (Islandczycy pewnie by się śmiali z takiego wiatru ale my ubraliśmy na siebie wszystko i szczelnie zakryliśmy twarze) i z tym wiatrem ruszyliśmy w białą ciemność w poszukiwaniu noclegu. Po krótkim marszu natrafiliśmy na płot którego nie chcieliśmy przeskakiwać (teraz nie pamiętam czemu) a obejść za daleko więc postanowiliśmy rozbić się nieopodal w miejscu z jednej strony choć trochę zasłoniętym od wiatru przez grupę kamieni (dookoła nas praktycznie biała pustka).

Zaczęliśmy od przygotowania miejsca zgarniając sypki śnieg (około 30-40cm z wierzchu) żeby przygotować miejsce na namiot. Zajęło nam to dobre 15-20minut intensywnej walki z ciągle zawiewającym śniegiem ale udało się, jednak podczas rozkładania namiotu w tym silnym wietrze złamała nam się.. tyczka od namiotu. Namiot nie miał szans ustać z połamaną tyczką w takim wietrze więc zawróciliśmy. O 3:00 położyliśmy się zmęczeni spać w samochodzie.

Rano wstaliśmy i stwierdziliśmy że pogoda wcale się nie poprawiła. Usiedliśmy na stacji, zjedliśmy śniadanko i ustaliliśmy że próbujemy zwiedzić słynne Golden Circle a namiotem będziemy się martwić później. Zobaczyliśmy krater który w lecie może i wygląda pięknie ale w zimie wygląda jak zwykła dużo dziura zasypana śniegiem, następnie ruszyliśmy w stronę gejzerów jednak… zakopał nam się samochód. Walczyliśmy z nim około 15 minut aż przyszli nam z pomocą inni.. Polacy! Po kolejnym 10 minutach postanowiliśmy zawrócić do naszej porannej stacji odpuszczając gejzery i inne atrakcje. Po zregenerowaniu sił okazało się że wiatr ustał i wyszło słońce, rozpoczęliśmy więc poszukiwania materiałów naprawczych do namiotu. Po odwiedzeniu paru sklepu skierowano nas do człowieka który „może pomóc” jednak jego drzwi były zamknięte. Do Reykjaviku nie mogliśmy wrócić bo w nocy zamknęli drogę którą przyjechaliśmy. Lekko zrozpaczeni usiedliśmy by pomyśleć nad możliwościami, gdy nasz kolega przybiegł z radosną miną trzymając kawałek sztywnej gumowej rury i pytaniem „nada się?”. Po krótkich oględzinach stwierdziliśmy że warto spróbować i za ciasną gumową rurkę za pomocą palnika wsunęliśmy na złamany pałąk i… zadziałało! Byliśmy uratowani…

NOCLEGI

W założeniu codziennie mieliśmy spać przy ciepłych źródłach które na Islandii występują powszechnie, jednak jak było w rzeczywistości? O pierwszej nocy już wam napisałem, drugiej nocy znaleźliśmy w Internecie fajny odkryty ciepły basen który postanowiliśmy sprawdzić. Dojechaliśmy na miejsce już po zmroku a po 15 minutach marszu doszliśmy do basenu i chatki, jednak woda w basenie był… zimna! Okazało się że w tym basenie owszem woda jest ciepła, ale tylko w lato. Na szczęście wędrówka nie była daremna, gdyż wnętrze budynku przeznaczonego na przebieralnię świetnie chroniło nasz namiot od wiatru co pozwoliło na sen bez martwienia się o wytrzymałość namiotu.

Trzecią noc spędzaliśmy na wschodnim krańcu wyspy gdzie źródeł za bardzo nie ma a my chcieliśmy spać blisko gór by móc wyruszyć z samego rana na podbój szczytu, więc źródeł nie było. Czwartej nocy nareszcie nam się udało! Nocowaliśmy co prawda w miejscu niedozwolonym jednak gdy przyjechaliśmy nie było już ludzi, a wyjeżdżaliśmy jak przyjechali pierwsi, więc nikomu problemu nie robiliśmy, a za to mieliśmy zaledwie 200m do klimatycznego miejsca z cieplutką wodą tylko dla siebie, gdzie w końcu mogliśmy zażyć sławny ciepłych źródeł Islandii, jednak dopiero piątej nocy trafiliśmy na prawdziwy skarb.

Nasz ostatni nocleg wymagał od nas około pół godziny podejścia z plecakami i namiotem jednak po dotarciu zastaliśmy rzekę z wodą tak gorącą że dobre kilka minut zajęło nam przyzwyczajenie się do niej i zanurzenie w pełni. Było wspaniale. Tak więc na Islandii można znaleźć super gorące źródła, ale warto sprawdzać czy zimą także będą ciepłe.

ATRAKCJE

Podczas pobytu widzieliśmy gejzery, piękne kaniony, masę wodospadów i lodospadów, czarne plaże, zachód słońca na oceanie, lodowiec oraz jezioro lodowcowe i wiele wiele innych miejsc. Próbowaliśmy też zdobyć najwyższy szczyt Islandii, jednak słaba widoczność powyżej 1000m.n.p.m. spowodowała że zawróciliśmy, co nie znaczy że nie było warto. Góry na Islandii często mają po 400-500 metrów wysokości, a wyglądają jak alpejskie wierzchołki! Z samochodu robią niesamowite wrażenie, a jeśli ktoś wie jak posługiwać się rakami i czekanem to polecam wejść na kilka z nich by cieszyć się niesamowitymi widokami.

Ja nie jestem typem podróżnika turysty i atrakcje które zachwycały moich współtowarzyszy mnie szczególnie nie ruszały (gdy oni podziwiali czarną plażę ja w na niej morsowałem w oceanie), jednak jako człowiek, który kocha góry i jeździ w nie prawie w każdy weekend mogę z całą pewnością powiedzieć, że chcę w góry Islandii jeszcze wrócić.

PODSUMOWANIE

Islandia zimą na pewno nie jest tak piękna jak latem, wiele miejsc latem prezentujących wspaniałe widoki zimą nie będzie wzbudzało najmniejszego nawet podziwu, a ludzi w najpopularniejszych miejscach i tak sporo można spotkać, jednak w tydzień i tak całej Islandii się nie zobaczy, więc ta część miejsc która zimą dostarcza ciekawych wrażeń zupełnie wystarczy na taki okres czasu, należy przy tym uważać by nie przyjechać w miejsce, które zimą nic sobą nie reprezentuje, natomiast jeśli macie podstawowe umiejętności wysokogórskie jak poruszanie się w rakach z czekanem to polecam wybrać się tam na zdobywanie niskich acz niesamowitych szczytów nawet na kilka tygodni. Na koniec ku przestrodze ostrzegam że wyjazd taki wiążę się z pewnym ryzykiem: drogi mogą być zamknięte a wiatr może uniemożliwić wam nawet wysiadanie z samochodu, nam się udało, ale 2 dni przed naszym przylotem pogoda była tak straszna że pewnie byśmy nie wyjechali z Reykjaviku. Mam nadzieję że ten artykuł dał wam jakiś pogląd na temat jakim jest Islandia zimą i do usłyszenia!!!

 

Autor: Bartosz Sobczak

Leave a Reply