Tropea – raz oblegana a raz odludna

with 5 komentarzy

Tropea 

Miasteczko Tropea leży w Kalabrii, regionie znajdującym się na południu Włoch. W okresie letnim jest to bardzo oblegany kurort gdzie ponoć na malutkiej plaży przebywa w ciągu dnia do dwóch tysięcy osób, co jest nie do wyobrażenia ze względu na jej niewielki rozmiar. My jednak, pomimo zdziwienia wszystkich naszych włoskich znajomych kojarzących miejsce jedynie z wakacyjnym wypoczynkiem, udaliśmy się do Tropei na początku grudnia. Na pewno nie pożałowaliśmy.

Transport

Z Warszawy do Tropei jest ponad 2500 km więc zdecydowanie polecamy nasz sposób na dotarcie tam czyli samolot. Połączenia z malutkim włoskim lotniskiem w Lamezie Terme oferuje zarówno WizzAir jak i Ryanair. My wybraliśmy WizzAira ze względu na to, że lata z lotniska Chopina w Warszawie. Przy odpowiednio wcześniejszym zakupie oraz p karcie członkowskiej oferowanej przez Wizza, polecieliśmy w obie strony w sumie za 80 zł. I jak tu nie lubić tanich przewoźników.

Z lotniska w Lamezia Terme niestety nie da się dojść pieszo do dworca pomimo wielu takich opinii znalezionych wcześniej w Internecie. Od czasu ich wstawienia zostało wybudowane gigantyczne rondo zupełnie niedostosowane do pieszych – przejście go z walizkami jest nierealne. W kiosku na lotnisku można za to kupić bilety na busik, który jeździ co pół godziny i zawozi nas w jakieś 5-10 min na dworzec. Koszt biletu to 1,5 euro. Z dworca w Lamezia Terme bardzo często kursują pociągi w kierunku Tropei. Czas przejazdu to około godzina, koszt – 3 euro.

Pierwszy kontakt z Kalabrią

Pierwsze co nas zdziwiło na miejscu to zupełny brak ludzi. Miasto wyglądało jak wymarłe. A przecież to jeden z największych turystycznych resortów w rejonie!

Poza sezonem właśnie tam tak to wygląda.  Nie tylko to jedno miasto ale cały rejon.

Dla nas jednak była to zdecydowanie zaleta a nie wada i po długotrwałych poszukiwaniach znaleźliśmy czynną trattorię a po paru kolejnych chwilach mogliśmy się delektować smakiem Włoch.

Nocowanie

Nocowaliśmy w rewelacyjnym malutkim pensjonacie S’O Smart B&B Tropea. W cenie 80 zł za osobę przy 3 podróżujących mieliśmy bardzo czysty i pięknie zaprojektowany pokój, codzienne sprzątanie, miłe niespodzianki w postaci cukierków na łóżku oraz pyszne śniadanie z tradycyjnymi świeżymi croissantami, kawą i prosciutto. W okresie zimowym nie jest łatwo znaleźć otwarty pensjonat, a ten zdecydowanie polecamy.  Jeden z najlepszych, w których byliśmy za taką cenę.

Na miejscu

Od początku mieliśmy szczęście z pogodą. Na 4 pełne dni, które tam spędziliśmy, tylko pół dnia było deszczowe, a reszta to słoneczne i ciepłe dni – idealna odskocznia od temperatury w okolicy 0 i pluchy, którą zostawiliśmy za sobą wylatując do Włoch.

Pierwszy dzień spędziliśmy w Tropei, delektując się morzem i bezludnymi plażami. Na pewno warto się przejść w ustronne miejsce otoczone „skałami” gdzie można obserwować morze i zachodzące słońce. Wejście do groty widoczne jest od strony południowej pod kompleksem ogrodów Sanktuarium Santa Maria dell’Isola.

W samym mieście poza wspaniałym wybrzeżem nie ma co oglądać. Żeby zobaczyć coś ciekawego wystarczy podjechać zaledwie kilka stacji w którąkolwiek stronę.

Capo Vaticano

Jest to bardzo ładny przylądek, z którego rozpościera się widok na wyspy Liparyjskie. Można z niego również dostrzec wiecznie dymiącą Etnę. Miejsce koniecznie warte zobaczenia.

Pizzo

Miasteczko to jest kolebką słodkiego lodowego deseru jakim jest Tartufo. W każdym lokalu w Pizzo można się nim delektować. W miasteczku tym warte obejrzenia są Castello Murat, Duomo di S.Giorgio czy też lekko oddalona na północ kapliczka w skale Chiesetta di Piedigrotta. My akurat trafiliśmy w taką porę dnia kiedy była nieczynna ale na zewnątrz jest na tyle dużo „okien”, że widać ją w całej okazałości nawet bez wchodzenia.

Podobnie jak w przypadku Tropei, miasteczko ma swój klimat – nieodnowione domy, wąskie uliczki, niekończące się schody wszędzie. Warto się powłóczyć bez celu.

Scilla

Kolejne bardzo ciekawe miasteczko, do którego można się dostać pociągiem z Tropei z przesiadką w Rosarno to nadmorskie miasto o mitycznej nazwie Scilla z niesamowitym Castello Ruffo, znajdującym się na wcinającej się w morze skale. Wejście na zamek kosztuje 2 euro i jest to kwota wręcz śmieszna w porównaniu do niesamowitych widoków rozpościerających się z każdego okna i tarasu. Schodzące do lazurowego morza wzgórza Aspromonte tworzą niezwykły klimat.

Kalabria w okresie zimowym jest kompletnie innym rejonem niż w sezonie. Jeśli ktoś lubi wzburzone morze, brak ludzi i wszechobecny włoski klimat to rejon ten jest właśnie dla niego!

5 Responses

  1. Justyna
    | Odpowiedz

    Cudownie!! Ja również się tam wybiorę. Mogę zapytać o markety? Jakie są tam ceny? Czy raczej zostają małe sklepiki? A dania w restauracjach, np ze zdjęcia? Czy doliczone zostały koszty nakrycia stołu? Będą to wakacje niskobudżetowe, dlatego chcę się zorientować co zrobić żeby zaoszczędzić na obiadokolacji 😉

    • Szymon
      | Odpowiedz

      Cześć Justyna! Kiedy się tam wybierasz? 🙂
      1. Jeśli chodzi o markety to nie widzieliśmy żadnych większych sklepów, jest natomiast sporo małych sklepików, z czego i tak większość była nieczynna poza sezonem, przymusowa dieta 😀
      2. Jeśli chodzi o nakrycie to tak, było doliczone coperto w wysokości 1,5 euro na głowę. Pizza w knajpkach kosztowała 6-9 euro, makarony ze zdjęcia 7-10 euro.
      3. Sporo hoteli oferuje śniadanie niekoniecznie w stylu włoskim (rogalik i kawa), więc można w ten sposób zaoszczędzić na jedzeniu.
      4. Co do niskobudżetowości, pamiętaj o kupowaniu biletów nie w pociągu tylko na dworcu, te w pociągu są o około 5 euro droższe 😉

  2. Justyna
    | Odpowiedz

    Dzięki za odpowiedź, każda rada jest na wagę złota 🙂 Lot jest dokładnie 13 maja, więc mam nadzieję, że miasto już się trochę „obudzi”. Jestem tak zafascynowana, że już nie wiem o co pytać 😀
    Bilety na dworcu w kasach czy są jakieś automaty?

    • Marta
      | Odpowiedz

      W większych miejscowościach są kasy biletowe (które w grudniu były nieczynne) oraz automaty, w mniejszych miasteczkach bilety zwykle kupuje się w sklepach oznaczonych jako tabaccheria.
      I pamiętaj, że niezależnie od tego, gdzie kupisz bilet, musisz go skasować zanim wsiądziesz do pociągu! 🙂

  3. Justyna
    | Odpowiedz

    Dziękuję 😁

Leave a Reply